Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Zazwyczaj mam szczęście

Wygodny Nocleg

:: wygodnypokoj ::

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Księga Gości 0
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar

Zazwyczaj mam szczęście

Była rzecz, która szczególnie mnie ubawiła. Istnieje taka pocztówka, na której Anglik, Niemiec i Rosjanin stając na szczycie krzyczą – pięknie!, a jedynie Polak wyraża swoje odczucia dość niecenzuralnym słowem. Tutaj było dokładnie to samo, chyba taka nasza natura.
Gdzieś w oddali zagrzmiało i zrozumiałam, że Świnica już na zbyt wiele mi dzisiaj pozwoliła. Czas schodzić.
Po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć ruszyliśmy na dół i tutaj dopiero zaczęły się problemy. Przeszliśmy już kawałek, gdy ponad nami zrobiło się zamieszanie. Dwóch Anglików nie dawało sobie rady z zejściem i rozpaczliwie prosili kogoś o pomoc. W tym miejscu pozwolę sobie na mały komentarz. Zazwyczaj mam szczęście do osób spotykanych na szlaku – każdy w potrzebie podaje pomocną dłoń, stara się nakierować nogę w odpowiednie miejsce, jeśli masz z tym problem – a tutaj? Widząc takie sytuacje nie dziwię się, że czasem obcokrajowcy niezbyt pochlebnie wyrażają się o naszym narodzie.
To, co się działo sprawiło, że serce podeszło mi do gardła. Nagle jeden z panów zawisnął na łańcuchu, podczas gdy drugi starał się go wciągnąć. Ludzie, którzy byli w pobliżu zaczęli ich poganiać, nikt nie starał im się spokojnie wytłumaczyć, co mają robić. Co więcej nikt z obecnych nie mówił po angielsku, więc tamci byli jeszcze bardziej zdezorientowani. Pomyślałam, że jedenaście lat nauki w las nie poszło, więc może uda mi się pomóc. Przecisnęłam się trochę wyżej i poleciłam chłopakom, żeby się uspokoili. Ktoś mi kiedyś powiedział, że pomagając w górach innej osobie nie możesz pokazać, że odczuwasz strach, bo wtedy nic z tego nie wyjdzie. Dlatego też stanowczym głosem powiedziałam gdzie należy postawić nogę i jak złapać się łańcucha, żeby było jak najbezpieczniej. Gdy Anglik znalazł się trochę bliżej mnie złapałam go za przegub i pociągnęłam w swoją stronę na półkę skalną. Radość i wdzięczność w jego oczach sprawiła, że poczułam, że właśnie dla takich chwil warto żyć.
Gdy emocje już opadły (jak po wielkiej bitwie kurz…) ruszyliśmy w dalszą drogę a nasze dwuosobowe grono powiększyło się o owych dwóch anglików – Jamesa i Henry’ego. Zastanawialiśmy się, czy nie ruszyć w kierunku Zawratu, ale chłopacy mieli już na dzisiaj dość wrażeń, a byli tak sympatyczni, że nie chcieliśmy ich zostawiać. Poza tym zaprosili nas na obiad w rewanżu ca pomoc, więc nie wypadało odmówić.
Kiedy doszliśmy do Przełęczy Liliowe Świnicy już nie było widać, zniknęła za czarnymi chmurami, które coraz tłumniej nadciągały na szczyty. Zaczynało padać, ale na szczęście udało nam się zdążyć i skryć w Murowańcu przed burzą.
Po odpoczynku i obiedzie ruszyliśmy w wyśmienitych humorach do Kuźnic. Tam pożegnaliśmy się z Jamsem i Henrym i wróciliśmy do Zakopanego.
Tamten dzień będę pamiętała do końca życia, chyba, że wcześniej dopadnie mnie skleroza. Udało mi się zdobyć szczyt, o którym marzyłam od wielu lat, ale który koniec końców i tak postraszył mnie burzą. Jednak najwspanialszą rzeczą jest to, że wraz z Rafałem zyskaliśmy nowych przyjaciół. Są takie wydarzenia, które przeżyte razem kończą się przyjaźnią a ściąganie kogoś z łańcucha na wysokości 2301m n.p.m. na pewno jest jednym z nich.

 


Głosuj (1)
polskietatry24 14:50:52 24/04/2014 [Powrót] Komentuj